Klub Sportowy Walka Czarnów - strona oficjalna

Strona klubowa

Najnowsza galeria

Walka Czarnów - Wicher Staw 05.10.2014
Ładowanie...

Kalendarium

21

10-2018

niedziela

22

10-2018

pon.

23

10-2018

wtorek

24

10-2018

środa

25

10-2018

czwartek

26

10-2018

piątek

27

10-2018

sobota

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 129, wczoraj: 103
ogółem: 342 536

statystyki szczegółowe

Aktualności

PODSUMOWANIE 2012 I PLANY NA 2013

  • autor: rafalbaran, 2012-11-04 15:18

W piątek odbyło się Zebranie Klubu Sportowego Walka Czarnów. Koniec roku a więc czas podsumowań i rozliczeń. Dobry czas na wskazanie plusów jak i minusów mijającego roku. Moment wyróżnień i świetna okazja do nieuniknionej krytyki. Wiele pomysłów i planów na przyszły rok. Dla zainteresowanych, nieobecnych i ciekawskich postaram się wszystko w skrócie przedstawić…

W piątkowym zebraniu uczestniczyli prawie wszyscy zawodnicy, osoby wspierające, pomagające oraz niektórzy kibice. Powodów zebrania było wiele: rozliczenie się za mijający rok, przedstawienie pozytywów i negatywów, pomysłów na rok 2013. Nie ukrywam, że głównym celem dla mnie było i jest dbanie o atmosferę drużyny, o jej ducha, koleżeństwo, mimo, że nie każdy za sobą przepada, dlatego takie zebrania są bardzo bardzo potrzebne.

 

Spotkanie podzielone zostało na trzy części:

- podsumowanie ogólne 2012 roku (sprawy papierkowe, organizacyjne, itp…)

- podsumowanie rundy jesiennej

- wyróżnienia

 

Najpierw sprawy papierkowe. Króciutko, żeby nie nudzić…

Początkowo przedstawiony został budżet za ubiegły rok. Pieniążki wydane z dotacji oraz ze składek. Również wskazane zostały rzeczy, elementy i czynności, które otrzymaliśmy w prezencie.

 

Jeżeli chodzi o plany na 2013r..

Na pewno chciałbym, abyśmy otrzymali więcej pieniążków niż dotychczas. Dwucyfrowy budżet pozwoliłby na spokojne trwanie w lidze oraz zrealizowanie innych niezbędnych potrzeb.

Priorytetem na 2013 jest zakup sprzętu treningowego. Mówię tu o małych bramkach, słupkach, przeszkodach itp… Świetnie, gdybyśmy na mecze sparingowe posiadali inny komplet strojów – nie myślę tu o całych kompletach, bardziej o porządnych kamizelkach lub jakiś tanich koszulkach.

Potrzebne są nam nowe siatki na bramki, gdyż obecne są delikatnie mówiąc – kiepskie. Sędziowie prawie zawsze pytali się czy sami je szyliśmy…

Dobrym pomysłem byłoby wyposażyć naszych licznych kibiców w szaliki Klubu. Nie mam na myśli każdego, ale w przerwie w trakcie spotkań fajnie byłoby wyróżnić paru za wierność i wytrwałość na wielu spotkaniach. Na pewno przyciągnęłoby to kolejnych fanów na mecze.

Z innych spraw organizacyjnych – w przyszłym roku prawdopodobnie zrezygnujemy z turnieju, który organizowaliśmy dwa lata z rzędu. Dlaczego? Po pierwsze trudno o zaproszenie. To nie te czasy, gdy za „małolata” z chęcią jeździliśmy na każdy turniej w okolicy. Dzisiaj zespoły, młodzież nie „pcha się” do tego typu akcji. Na pierwszym turnieju mieliśmy 3 pełne ekipy + jedna niekompletna. Na drugim były wszystkie drużyny, choć to też nie było pewne. Pod koniec zawodów i tak zostały dwie. Szkoda nerwów, pracy i kasy po to żeby się goście napili, najedli i pojechali przed końcem do domu. Lepiej zorganizować spotkanie między mieszkańcami – jak pokazał mecz między Kawalerami a Żonatymi. Później ognisko, kiełbaska, zimne napoje. Mniej nerwów, więcej kibiców, tańszy koszt, o wiele weselej, przyjemniej i z większą korzyścią dla każdego miłośnika futbolu w miejscowości

Co do boiska – na nic w przyszłym roku konkretnego nie będzie nas raczej stać. Nie planuję poszerzania „piłkochwytów”, może w następnych latach. Stać nas będzie jedynie na wałowanie murawy. Oczywiście przydałoby się w sposób konkretny zająć się kiepskim stanem naszej nawierzchni. Wymaga to jednak ogromnego wkładu finansowego, na który na pewno sobie nie będziemy mogli pozwolić.

To tyle z pierwszej części zebrania…

 

Przyszedł czas na podsumowanie ligi.

Zacznę od plusów…

Przede wszystkim świetny początek rundy. Osobiście liczyłem bardziej na zdobycze punktowe w środkowej części terminarza. Niespodziewany i efektowny start na długo pozostanie mi w pamięci. Naprawdę wielkie brawa.

Kolejnym plusem były stałe fragmenty gry. Wrzucanie piłek z rzutów rożnych, wolnych. W ten sposób udało nam się zdobyć 5 bramek. Zaznaczyć trzeba także, że z takich akcji nie straciliśmy gola.

Do plusów zaliczam także naszą nieustępliwość, waleczność oraz poświęcenie. Nie jesteśmy mocnym technicznie zespołem. Straty w umiejętnościach piłkarskich nadrabialiśmy właśnie „gryzieniem” trawy.

Fajnie także potrafimy się zmobilizować przed każdym spotkaniem. Okrzyki, wsparcie, brawa – naprawdę świetnie to brzmi.

Dobrze również, że umiemy być samokrytyczni wobec siebie. Nie boimy przyznać się do błędu, wściekłość po nieudanych zagraniach – to pokazywało tylko jak wiele od siebie wymagamy.

Przez całą rundę jesienną zauważyłem także, że nikt nigdy po stracie kolegi nie stawał w miejscu. Zawsze, ktoś naprawiał błąd lub starał się naprawić.

Dodam jeszcze, że bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie postawa i kondycja „starszych” w naszym zespole. Mam tu na myśli Marcina, Bartka czy Szymona.

 

Minusy…

„Przestoje w grze” – kilkanaście lub kilkadziesiąt minut w spotkaniach z Kołczynem czy Żubrowem. W pierwszym stanęliśmy na 10min w których Goście zdobyli trzy bramki. W drugim także zanim zaczęliśmy grać w piłkę straciliśmy dwa gole. Trzeba popracować nad koncentracją przez całe 90min.

Po pierwszych trzech spotkaniach za wysoko nas „ponosiło”. Niepotrzebne było „gadanie” o walce o czołową lokatę itp… Chwilę potem przyszedł blamaż z Dąbroszynem i psychicznie zespół troszeczkę „siadł”. Takie podejście na pewno miało jakiś wpływ na naszą późniejszą postawę.

Minusem była nerwowość na boisku, niepotrzebne kłótnie. Wydaje mi się, że biegiem czasu takie zachowania zaczną zanikać. Doświadczenie i opanowanie wezmą górę nad nerwami.

Kolejnym minusem była nasza skuteczność. Warto wspomnieć spotkania z Glisnem czy z Długoszynem. Niewykorzystanie wielu sytuacji bramkowych zemściło się okrutnie na naszym zespole.

Przez całą rundę słabo strzelaliśmy z dystansu. Tylko jedna bramka Kuby, a wszystkie celne strzały można by policzyć na palcach jednej dłoni.

Kiepsko prezentowaliśmy się także pod względem wyprowadzania piłki od własnej bramki. Niepotrzebne wykopy, mała aktywność bocznych obrońców. Nie podoba mi się także, gdy obrońca musi brać się za wykopywanie „piątek”.

Dwa spotkania zawaliły nam „kartofle” bramkarza. Ten w spotkaniu z Kołczynem był naprawdę wyśmienity.

Parę bramek rywale zdobyli po stratach w środkowej części boiska. Zbyt długie utrzymywanie się przy piłce, za chwilę szybka strata piłki, kontra i gol – za dużo razy mogliśmy obserwować takie sytuacje.

Negatywnym zaskoczeniem była dla mnie kondycja wśród „młodych” w naszym zespole. Kamil, Luis czy pod koniec rundy Błażej. Zwyczajnie brakowało im sił.

Słabo niektórzy zawodnicy prezentowali się pod względem psychicznym. Po jednych czy dwóch niepowodzeniach kompletnie znikali z boiska, nie brali udziału w grze przez co losy spotkania spoczywały na tych silniejszych mentalnie reprezentantach naszej drużyny.

Warto wspomnieć o podejściu niektórych do jednego z ważniejszych spotkań, do meczu z Celulozą. Nie może być tak, że przed najważniejszym meczem ktoś się kompletnie „narąbie” a później nie jest w stanie z siebie dać wszystkiego na boisku. Rozumiem, że z piłki nie żyjemy, ale pewien szacunek i dyscyplina musi być zachowana. Jeżeli ktoś nie potrafi szanować siebie to niech szanuje innych. Piłeś całą noc i nie czujesz się na siłach – rozumiem, wystarczy powiedzieć.

Wracając do spotkania z Kostrzynem. Zwrócić uwagę trzeba, że kompletnie nie realizowaliśmy założeń taktycznych, jakie ustaliliśmy przed spotkaniem. Mieliśmy unikać prób odbierania piłki na połowie przeciwnika, mieliśmy czekać i atakować dopiero w rejonach koła na środku boiska. Niestety, niektórzy z nas stracili głowę i niepotrzebnie dali się „zajeżdżać” na połowie przeciwnika. Tam już demontowano naszą obronę, jak to się skończyło – widzieli wszyscy.

Dużym minusem przez całą rundę były nasze zmiany. Żadna nie wniosła potrzebnej świeżości w trakcie spotkania.

 

Jakie plany na wiosnę?

Zacznę od polityki Klubu.

Przede wszystkim po niepowodzeniach nie możemy iść w kierunku sprowadzania dużej ilości zawodników. Nie możemy zapomnieć jaka idea towarzyszyć ma temu zespołowi – opieranie składu na „swoich”. Zdaję sobie sprawę, że ten trend ciężko będzie utrzymać, dlatego nie wykluczamy zawodników z okolicznych miejscowości. Uważam, że nie sztuką jest ściągnąć grupę dobrych zawodników i „robić nimi grę” w b-klasie. Taki zespół to kolos na glinianych nogach. Piłka nożna jest dla kibiców. W takiej miejscowości, na takim poziomie sportowym i za "darmochę" nigdy dobry piłkarsko zawodnik przyjezdny nie będzie grał długo. Tutaj decyduje klimat, charakter, pretensje kibiców. Przestrogą niech będzie okoliczny Stańsk. Był sezon w którym ściągnięto większą ilość zawodników z dalszych miejscowości. Wszystko szło dobrze do pierwszej serii porażek, która zawsze kiedyś dopadnie każdy zespół. Pierwsze pretensje, wyzwiska typu „gwiazdy” czy „piłkarzyki”. Szybka rezygnacja przyjezdnych, poszukiwania zastępców, obrażanie się wzajemne. Skończyło się tak, że w pewnym momencie zespół nie miał kim grać, a dzisiaj słuch o nim zaginął.

Zawsze podobały mi się takie zespoły jak np. Athletic Bilbao, czyli tożsamość, kibice i polityka wobec „swoich” – tych cech brakuje dzisiaj wszędzie, a w szczególności na takim poziomie piłkarskim w którym bierzemy udział.

Nie można robić awansów zespołem, który nie posiada dobrego fundamentu. Taki fundament ma wiele składników i budowany jest czasami przez długie lata. Po co w tej chwili awans jak dopiero stawiamy pierwsze kroki. Nie posiadamy żadnego zaplecza kadrowego ani trenerskiego. Nie posiadamy toalet, szatni, dobrego boiska, wody oraz młodej drużyny, która jest wymogiem w wyższej klasie rozgrywkowej. Oczywiście są wyjścia z każdej sytuacji. Można zrobić fuzję z którymś z bardziej klasowych zespołów z okolicy i grać na ich boisku. To jednak byłby początek końca tej ekipy. Wejść na szczyt kolejką górską, żeby z niego szybko spaść?! Czy lepiej wchodzić powolnymi, ciężkimi krokami i przy okazji czerpać z każdego z nich ogromną radość? My jesteśmy zespołem, ta miejscowość, Ci ludzie, Ci mieszkańcy i Ci zawodnicy. Jesteśmy razem po zwycięstwach i zawsze będziemy razem po porażkach. To jest nasza mocna strona i nigdy tego nie zmieniajmy… Parę zmian będzie ale nie kolosalnych, aby nie zatracić tego co budowaliśmy przez ostatnie lata.

Pojawia się więc temat transferów.

Mam nadzieję, że uda się ściągnąć napastnika, który ma już jakieś powiązania z nami. Dwa miesiące temu zacząłem sprowadzać jego papiery z Niemiec. Sprawa jest ciągle prowadzona. Jak to się skończy – wszystko w rękach PZPN.

Potrzebny jest nam dobry stoper lub lewy obrońca. Będę rozmawiał z byłym mieszkańcem naszej miejscowości i mam nadzieję, że zgodzi się pomóc nam w grze.

Poruszyć trzeba także pozycję bramkarza, wokół której pojawiło się wiele kontrowersji.

Nie zapominajmy, że Mateusz wskoczył do gry tydzień przed ligą. Wszystko było dobrze dopóki "nie zaskoczył" w meczu z Dąbroszynem i prawie co spotkanie popełniał fatalne błędy. Pozycja bramkarza jest to chyba największy problem w okolicy. To najgorsze miejsce na boisku. Bulanowski sam stwierdził po jednym ze spotkań, że bez żadnej urazy i problemu odda miejsce w bramce, jeżeli tylko ktoś się znajdzie i będzie lepiej się prezentował. Uważam, że nie powinniśmy ściągać goalkeepera z poza miejscowości. Z doświadczenia wiem, że postoi do pierwszego słabszego spotkania, do pierwszych wyzwisk i pretensji ze strony fanów. Kibic wspiera tą pozycję gdy jest wszystko w porządku. Miłość kończy się bardzo szybko, bo już na pierwszych nieuniknionych wpadkach. Nikt za darmo nie będzie słuchał obelg i wyzwisko pod swoim adresem. Proponuje spróbować poszukać wśród obecnych zawodników. Całkiem nieźle swego czasu spisywał się Uglik. Będziemy kombinować.

Musimy od przyszłego roku zacząć się spotykać na treningach.

Jeżeli chodzi o kondycję, wybieganie - do tego poziomu sportowego każdy ten element może poćwiczyć sam. Jeżeli nie potrafi zapraszam od stycznia bądź lutego na wspólne bieganko parę razy w tygodniu.

Zdaję sobie sprawę, że większość z nas pracuje, uczy się i ma wiele innych ważnych dla życia rodzinnego obowiązków. Jednak musimy się zmobilizować i chociaż raz w tygodniu zacząć się spotykać na ćwiczeniach z piłką. Zacznie to przyciągać miejscową młodzież, która na pewno będzie miała więcej wolnego czasu na tego typu zajęcia. W końcu to oni za parę lat zajmą nasze miejsce.

Przed rundą wiosenną zagramy parę sparingów. Nie więcej jak cztery. Dobrze byłoby się spotkać z bardzo mocną ekipą na wyjeździe. Takie spotkanie byłoby dobrym sprawdzianem przed bardzo trudnym początkiem „wiosny” jaki nas czeka w Witnicy i Ośnie.

Parę zmian czeka nas także w ustawieniu. Myślę, że Dereczenik świetnie poradziłby sobie w środku lub w ataku. Koniecznie trzeba wzmocnić lewe skrzydło – może Kuba lub Żaba.

Kończąc te moje wypociny – nie zapominajmy jednego, że ciągle się uczymy i jeszcze długo będziemy. Pamiętajmy, że gra ma nam sprawiać radość a nie zdenerwowanie. Naszym głównym celem jest budowanie podstaw dla licznej młodzieży i dzieciaków w Czarnowie i w bliskich miejscowościach. Wolnymi krokami, ale zawsze do przodu. Fajny rok za nami a będą jeszcze lepsze…

 

Poniżej zamieszczam krótki pokaz (nudziłem się jednej nocy i tak ku wspomnieniu…)

Pod pokazem znajduje się lista nagrodzonych. Zdjęcia ze spotkania w Galerii.

Aha, na samym dole umieszczam link do krótkiego filmiku. Dokument dopiero powstaje, ale zwiastun ciekawy i pozytywny. Nie chciałbym jednak, żeby nasza ekipa w przyszłości tak wyglądała…

Pzdr...

 

WYRÓŻNIENIA ZA ROK 2012 i krótka ich charakterystyka:

 

PODZIĘKOWANIA

- skromne pamiątki dla firmy Matrex, Stalmet oraz dla Tomasza Szandurkiego za wsparcie w ubiegłym roku. Jesteście fantastyczni!

 

NAJWIĘKSZE SERCE 2012 – Jakub Barth

- za nieustępliwość, zadziorność, za pompowanie tempa w akcje zespołu. Najmniejszy ciałem a największy duchem…

 

NAJWIĘKSZY SZALENIEC 2012 – Dawid Uglik

- ogromne obawy przed sezonem o jego zachowanie na boisku. Żenujące potraktowanie przeciwnika w sparingu w stylu Zidana. O dziwo bezkartkowe 8 spotkań ligowych… do ostatniego, gdzie puściły mu nerwy. Najbardziej ryczący na boiksu w roku 2012…

 

NAJWIĘKSZE PUDŁO 2012 – Mateusz Parylak

- rywalizował z pudłem Kuby z rzutu karnego. Karnego można czasami nie strzelić ale niestrzelenie bramki z piłki, która ugrzęzła prawie na linii brakowej – taką akcję mogliśmy zobaczyć w spotkaniu z Glisnem…

 

NAJWIĘKSZY TEMPERAMENT 2012 – Szymon Barth

- największa zadziora w ekipie, czasami tracąca głowę w stosunku do sędziów oraz do kolegów z drużyny. Wysoka temperatura towarzyszyła mu w wielu akcjach, przez co zdobył aż… 5 żółtych kartek…

 

DZIURAWIEC ROKU 2012 – Mateusz Bulanowski

- przez większość rundy przyjmował wiele wyzwisk, uwag i spostrzeżeń. Najbardziej „sponiewierany” przez otoczenie zawodnik. Zasłynął wyśmienitym wypuszczeniem piłki z rąk w meczu z Kołczynem…

 

NAJWIĘKSZE ODKRYCIE 2012 – Michał Dereczenik

- wiele kontrowersji rodziło wstawienie tego zawodnika od początku sezonu do gry. Nieprzekonująca postawa w sparingach, niezdecydowanie z mojej strony co do transferu. Zaufanie zaczął spłacać poprzez fantastyczną postawę od pierwszej minuty meczu z Witnicą. Szkoda, że runda się skończyła, gdyż jego forma ciągle rosła…

 

NAJWIĘKSZA NADZIEJA 2012 – Dawid Chełpa

- szybki, zwrotny, dający z siebie wiele, obdarzony mocnym uderzeniem. Stanowi przykład dla pozostałej części młodego pokolenia w naszej miejscowości. Oby tak dalej i oby nikt szybko nam go nie „ukradł”…

 

NAJLEPSZY SNAJPER 2012 – Bartosz Budynkiewicz

- mimo iż jest jednym z najstarszych, najwolniejszych i największych pod względem masy tłuszczowo-mięśniowej ciągle zaskakuje skutecznością, zadziornością i sposobem zdobywania goli. Głową gra lepiej niż nogą…

 

KIBIC ROKU 2012 – Piotr Pakos

- pozytywnymi okrzykami na meczach u siebie jak i na wyjeździe potrafi wesprzeć na duchu. Pierwszy kibic, który mimo porażek podchodził przybić „piątkę” i mówił – nie było źle…

 

NAJLEPSZY ZAWODNIK 2012 – Marcin Sulmiński

- zawodnik, który pierwszy raz zetkną się z grą na ligowym poziomie. Zawodnik, który pokazał, że bez względu na wiek można czerpać przyjemność i radość z gry w piłkę. Co spotkanie dawał z siebie naprawdę wszystko. Nieustępliwość, waleczność i nauka, którą pobierał na boisku i która procentowała w kolejnych spotkaniach. No i oczywiście czyste konto kartkowe, co w jego przypadku jest pozytywnym zaskoczeniem…



  • Komentarzy [1]
  • czytano: [522]
 

autor: ~anonim 2012-11-25 12:21:24

avatar NUDNE TE NIEDZIELE BEZ MECZÓW


Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Ostatnie spotkanie

Orkan DługoszynWalka Czarnów
Orkan Długoszyn 1:3 Walka Czarnów
2015-09-06, 17:00:00
     
oceny zawodników »

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 4
Błękitni II Lubno - Iskra Głuchowo
Walka Czarnów - Iskra Gorzów
Fenix Ściechów - Orkan Długoszyn
Victoria Stanowice - Wicher Staw
KS Wysoka - KS Białcz
GKP Bogdaniec - Złote Piaski Dzierżów

Wyniki

Ostatnia kolejka 3
GKP Bogdaniec 1:2 Błękitni II Lubno
Złote Piaski Dzierżów 3:3 KS Wysoka
KS Białcz 0:5 Victoria Stanowice
Wicher Staw 3:4 Fenix Ściechów
Orkan Długoszyn 1:3 Walka Czarnów
Iskra Gorzów 4:4 Iskra Głuchowo